O polityce, o gospodarce i o stu innych sprawach - Dominika Wielowieyska
Blog > Komentarze do wpisu
Giedroyć i Bartoszewski

Prof. Władysław Bartoszewski wycofał się z rady przyznającej nagrodę im Jerzego Giedroycia. Nagrodę przyznaje redakcja „Rzeczpospolitej”. Prof. Bartoszewski powiedział w „Gazecie”, że nie może w tej sprawie współpracować z redakcją „Rzeczpospolitej”, ponieważ jego poglądy rażąco się różnią od poglądów dominujących na łamach tej „Gazety”. Podkreślił nawet, że nie chodzi mu o wartościowanie, które poglądy są lepsze , tylko fakt istnieniach różnicy w poglądach.
Redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” Paweł Lisicki przyjął tę wiadomość źle. Napisał, że Bartoszewski jest „instrumentem Gazety Wyborczej”. Przypomniał, że Bartoszewski użył mocnych słów wobec współpracowników Anny Fotygi  („dyplomatołki”, „dewianci”) i „Rzepa” piórem Lisickiego za to go skrytykowała. Dlatego szef „Rzepy” uważa, że decyzja Bartoszewskiego to rodzaj zemsty.
Jego komentarz był pełen goryczy, a wynikało z niego, że Lisicki chętnie przyłożyłby profesorowi mocniej, ale ze względu na życiorys Bartoszewski powstrzyma się od tego.
Cóż rzec redaktorowi Lisickiemu? Bartoszewski nie jest niczyim instrumentem, słusznie zauważył, że poglądy Giedroycia mają się nijak do poglądów dzisiejszych szefów „Rzepy”  Bo to prawda!!!! Można było doradzić Lisickiemu jedynie powściągliwość. Trzeba było ogłosić, że decyzję redakcja przyjmuje z żalem i tyle, a nie atakować Bartoszewskiego. 

Moim zdaniem fakt, iż „Rzepie” nie podobały się dyplomatołki nie ma tu nic do rzeczy. Ale skoro jesteśmy już przy dyplomatołkach, to warto zastanowić się nad krytyką Lisickiego w tej sprawie. Bo o ile nawiązanie do Koziołka Matołka bardziej mnie śmieszy niż denerwuje, to już używanie słowa „dewianci” też budzi mój sprzeciw. Ale….
Dawno, dawno temu wybrałyśmy się z Ewą Milewicz w odwiedziny do pewnej bardzo znamienitej postaci, której życiorys zwyczajnie powala na kolana. W trakcie miłej pogawędki w tonie żartobliwym powiedziałam coś, co nie spodobało się mojemu gospodarzowi. Odpowiedział mi w taki sposób, że wbiło mnie w krzesło. Nie była ta odpowiedź elegancka. Spojrzałam na Ewę, która zawsze jest bardzo wyczulona na wszelkiego rodzaju grubiaństwa. I zawsze stawała w mojej obronie. Tym razem miała minę, jakby nic się nie stało. Gdy wyszłyśmy, zapytałam ją oto. Popatrzyła na mnie i powiedziała: „Jest taka niewielka grupa osób, którym wolno więcej, właśnie ze względu na życiorys, ze względu na to co w życiu przeżyli i co zrobili. I on do nich należy, jest nawet na pierwszym miejscu.”
Dzisiaj przypomniała mi się ta historia. Oto Władysław Bartoszewski był poniewierany przez ekipę Jarosława Kaczyńskiego w sposób skandaliczny. Przypomnijmy wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego, przypomnijmy deklarację Macierewicza, że większość szefów MSZ była agentami sowieckimi. Annie Fotydze nie przyszło do głowy , by to skomentować, nie przyszło do głowy, by Bartoszewskiego przeprosić.  Nie wspomnę o premierze czy samym Macierewiczu. Jak nigdy dotąd mieszano z błotem autorów polityki zagranicznej sprzed 2005 roku. A przy tym nasza dyplomacja osiągała wyżyny niekompetencji. I krewki profesor powiedział to co powiedział. W tych okolicznościach trzeba było raczej zastanowić się dlaczego, prof. Bartoszewski, który zazwyczaj jest przyjazny wobec wszystkich i koncyliacyjny, dlaczego dziś został wyprowadzony z równowagi. Ale na to redaktorowi Lisickiemu zabrakło czasu.

piątek, 09 listopada 2007, dominika.wielowieyska

Polecane wpisy

  • W trosce o los "Rzeczpospolitej"

    Czy Platforma Obywatelska będzie chciała wpływać na kształt kierownictwa „Rzeczpospolitej”? Takie obawy mogą się pojawić przy prywatyzacji dziennika

  • Rzepa kreuje Dzięcioła

    Brawo! Udało się! Do tej pory ci fatalni politycy PO dzielili włos na czworo, kręcili, gorzej – mówili, że żadnych czystek w urzędach nie będzie. Brakował

  • Pawlak do rządu marsz

    Waldemar Pawlak powiedział, że nie musi być w rządzie. Wiele wskazuje na to, że chciałby być marszałkiem Sejmu. To układ bardzo niezdrowy. Najlepiej byłoby, aby

Komentarze
2007/11/09 23:09:38
Po pierwsze: nie "Gazety" tylko gazety. Po drugie - czy byłaby Pani w stanie przytoczyć jakieś teksty "Rzeczpospolitej" (a nie Kaczyńskiego, Macierewicza czy kogo tam jeszcze), które ubliżały Bartoszewskiemu? Ok, Rzepa sprzyjała rządowi PiS, ale to przecież nie oznacza, że ma się poczuwać do odpowiedzialności za wszystkie chlapnięcia polityków z tego rządu, tak jak GW chyba nie poczuwa się do odpowiedzialności za wypowiedzi polityków, których popiera?
Po trzecie - wydaje mi się, że zawsze w radzie przyznającą nagrodę im. Giedroycia byli ludzie o różnych poglądach. Słowa Bartoszewskiego padają więc w próżnię. Bartoszewski jest z jakiegoś powodu wkurzony na Rzepę, pytanie tylko, dlaczego to ma być problem Rzepy, a nie Bartoszewskiego.
-
2007/11/09 23:29:01
Ale p. Ewa wtedy Pani powiedziała! I jak teraz przypasowało!
-
2007/11/10 03:03:20
Powołanie Niesiołowskiego na Marszałka Sejmu przypomina mi mianowanie przez Kaligulę konia senatorem.

Choć prawdę powiedziawsze porównanie byłoby trafniejsze do mianowania senatorem najgłupszego osła!
-
2007/11/10 03:05:09
Bartoszewski - wzorcem i przykładem, głównie dla postępowej młodzieży.

- człowiek przyzwoity (o sobie tak najchętniej się wyraża);
- wielka oryginalność w używaniu języka miłości społecznej, np. dyplomatołki;
- nazywanie innych dyplomatołkami najwymowniej świadczy o przyzwoitości Bartoszewskiego;
- wzorzec moralny dla Tuska, który hurtem i bez podania dowodu wszystkich pisowców nazwał nikczemnikami, ale po co dowód? PiS i wszystko jasne: nikczemność!
-
2007/11/10 05:46:56
Korekta jednego z poprzednich postów:

Powołanie Niesiołowskiego na Marszałka Sejmu przypomina mi mianowanie konia senatorem przez Kaligulę.

Choć prawdę powiedziawszy, trafniejsze byłoby porównanie do mianowania najgłupszego osła senatorem.
-
2007/11/10 09:32:43
O ile poprzedni Pani artykuł na temat PO uważam za przedwczesny, o tyle problem gazety Rzeczpospolita istnieje.Pamiętam tą gazetę pod rządami Fikusa i śledzę obecny kształt tej gazety. Niestety ani zmiana formatu pisma (moim zdaniem na gorszy) ani heroiczna reklama w TV nie pomogą jej wizerunkowi. I tyle
-
2007/11/10 20:36:42
To tak, jak w dzisiejszym newsie dziennika TVN. Trzech gimnazjalistów zwyzywało na lekcji nauczycielkę obelżywymi słowami. Był to już kolejny wyczyn tego typu zdemoralizowanych nieletnich. Dyrekcja szkoły zgłosiła na policję, że obrażono urzędnika państwowego i młodociani staną przed sądem. Na to szef ZNP zareagował z oburzeniem, że przecież można było ze sprawcami jeszcze rozmawiać, że takimi sposobami zrobi im się więcej krzywdy niż pożytku. Lisiecki postąpił jak ten szef ZNP. Polityka PiS przez ostatnie 2 lata była właśnie takim chuligaństwem. Wyczyny pretorian Kaczyńskiego nie różniły się zbytnio od wyczynów tych zdemoralizowanych nastolatków. Tylko kto miał bronić innych przed PiS-em. Sądy w rękach Ziobry, cały aparat państwowy też. Rzeczpospolita kierowana przez Lisieckiego również na usługach PiS-u. Czy zatem Bartoszewski mógł się zachowywać inaczej, aby nie trafiać w pustkę ? Sądzę, że nie. Sytuacja była nadzwyczajna.
-
2007/11/10 21:49:16
Zapewne Bartoszewski mógł zachować się inaczej. Zgadzam się z Panią Dominiką, że dyplomatołki miały wywołać określone skojarzenie. Pomysł się nie udał. Ale to całkiem jak z winem. Dobrym winem. Kiedy je podasz, zawsze znajdzie się kilku, którzy nawet nie spróbują poczuć jego bukietu. Nieco inaczej widzę jednak "dewiantów". To termin raczej z pogranicza domorosłej psychiatrii/psychologii. Dla prof. Bartoszewskiego wiele działań realizowanych przez rząd Kaczyńskiego miało charakter znacznych odchyleń od standardów (dewiacji). Ponieważ jakakolwiek wymiana poglądów z Kaczyńskimi jest niemożliwa (można jedynie strzelać kopytami i krzyczeć "tak jest!"), użycie nad wyraz ostrego sformułowania wydaje się uzasadnione. Tym bardziej, że nie było skierowane do osób o delikatnej konstrukcji, lecz "starych wyjadaczy" zaprawionych w niszczeniu inaczej myślących. Ci którzy stale obrażali inaczej myślących nie mogą oczekiwać, że jak na swoich parteitagach wszyscy będą im kadzić, ochać i achać. Nic z tych rzeczy. Bartoszewski to oczytany człowiek i wie, że skoro gada się do wron trzeba krakać. Fakt - w ustach Profesora "dewianci" nie zabrzmieli najlepiej, ale za to jak celnie i z jakim rezonansem.
-
2007/11/11 08:00:44
Czyli jeśli Macierewicz (człowiek o historycznych zasługach wcale niekoniecznie mniejszych od Bartoszewskiego) obraża i wyzywa "naszych", to jest to draństwo, świństwo i chamstwo. Jeśli Bartoszewski obraża tamtych, to jest w zasadzie ok.

Ja nie pojmuję takiej logiki. Chamstwo jest chamstwem i chamstwo należy piętnować, nawet jeśli jest to chamstwo w wykonaniu znamienitej osoby.
-
2007/11/11 20:01:33
airborell,
I warto tutaj przypomnieć, że p. Macierewicz był pomysłodawcą i twórcą KOR, do którego potem zapisał się p. Michnik.
-
2007/11/11 23:47:38
Giedroyc pisze się przez "c" a nie "ć".
Cóż, trzeba więcej czytać a nie tylko pisać. Polecam: Anatolija Golicyna www.rodaknet.com/rp_art_3909_czytelnia_golitsyn.htm
oraz
- o Sikorskim i Sznepfie (z ciekawą mapką!): swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=2262
-
2007/11/13 23:38:31
Pieknie napisane.
-
2007/11/14 16:45:05
dzięki za poprawianie błędów, owszem przeważnie pisze się Giedroyc, ale też używa się pisowni Giedroyć, więc zostanę już przy swoim nieokrzesaniu
-
2007/11/22 01:16:49
"ć" zamiast "c". To wspaniale Pani Redaktor! Czego mi jednak rzeczywiście brakuje na Pani blogu, to pisania więcej np. o p. Antonim Macierewiczu, jego dziele - odsunięcia wpływów Rosji z Polski, rozwiązaniu WSI, etc., jednym słowem o Macierewiczu, który - przyzna to Pani - zasługuje na to, aby o Nim pisać. Polecam więc ten temat bardzo serdecznie Pani i uczestników Pani blogu pamięci. PS Był tutaj z tydzień temu sławny Fukuyama i podczas wykładu mówił, że w kategoriach tzw. "kapitału społecznego", aczkolwiek w ostatnich dwóch latach osiągnięto w Polsce znaczny postęp, to jednak wciąż Polsce bliżej do Rosji niż do Stanów. ŻYCZĘ PANI i uczestnikom tego blogu aby Państwo przyczyniali się do powiększania w Polsce "kapitału społecznego". ("Kapitał społeczny" - w skrócie i opisowo - chodzi o niezamykanie się w kręgu domu, prywatności ale o wychodzenie z aktywnością społeczną na zewnątrz, w sposób - oczywiście - zupełnie niezależny, nie tak jak w np. Komsomole, itp.)