O polityce, o gospodarce i o stu innych sprawach - Dominika Wielowieyska
Kategorie: Wszystkie | Gospodarka | Polityka
RSS
czwartek, 17 sierpnia 2006
O Kaczyńskich i zdradzie narodowej


Ewa Milewicz opublikowała niedawno w „Gazecie” recenzję z książki „O dwóch takich… Alfabet braci Kaczyńskich”, w której obecny prezydent i premier odpowiadają na pytania dziennikarzy Piotra Zaremby i Michała Karnowskiego. Ja chciałam zająć się pewnym wątkiem, którego w bardzo ciekawej recenzji Ewy nie było. Interesujące jest to jak bracia Kaczyńscy mówią o Okrągłym Stole i o naradach w Magdalence, a więc o wydarzeniach, które najbardziej zagorzali zwolennicy IV RP uznają za zdradę narodową.

Oto fragmenty książki:

Piotr Zaremba Michał Karnowski: Antoni Macierewicz uważa, że do Okrągłego Stołu nie należało w ogóle siadać, a czekać na dalszy rozwój wypadków.


Lech Kaczyński: Nie należało czekać! Ten system miał jeszcze sporo siły, a w Rosji sytuacja była głęboko niejasna. Nikt nie miał pewności, co będzie dalej. Należało korzystać z okazji. Nawet jeśli w przemianach 1988-1989 był element reżyserii przez rosyjskiej, szerzej komunistyczne służby specjalne. Nie bylibyśmy pierwsi w rozmontowywaniu komunizmu, a ostatni. To myśmy wpłynęli na wydarzenia w Berlinie, w Pradze. Co by było, gdybyśmy się znaleźli w ogonie przemian? Ten ustrój należało likwidować jak najszybciej. Każdy miesiąc jego trwania był szkodliwy dla polskiego narodu. Inną sprawą jest jak porozumienie Okrągłego Stołu traktowano później. Pewna część elity solidarnościowej potraktowała je niestety jako coś wieczystego.


Często pojawia się teza o tajnych porozumieniach zawartych rzekomo przy Okrągłym Stole, a właściwie wcześniej w czasie spotkań przygotowujących obrady w podwarszawskiej Magdalence.


Jarosław Kaczyński: Tajne porozumienia? Dwóch ludzi było we wszystkich posiedzeniach Magdalenki – Tadeusz Mazowiecki i Lech Kaczyński.


Lech Kaczyński: Przy Okrągłym Stole nie było żadnej umowy dotyczącej przejęcia władzy przez Solidarność. Była natomiast próba namówienia opozycji do udziału we władzy – wzięcia kilku resortów w rządzie komunistycznym. Były tzw. „półmagdalenki” na górze pałacyku, czy u Rejkowskiego na Żoliborzu, ale to nie były żadnego tajne porozumienia. Przy Okrągłym Stole została ustanowiona nowa równowaga. Wcześniej równowaga opierała się na zasadzie ubezwłasnowolnienia społeczeństwa. Solidarność wywalczyła w tych negocjacjach prawo do stowarzyszania się ludzi i działalności związkowej oraz w parlamencie możliwość blokowania prawa tworzonego wbrew nam.


A co było dorozumiane?


Jarosław Kaczyński: Dorozumiane  było powiedzenie komunistom: możecie brać, możecie kraść. Istotą porozumień było to, że zostaje stary aparat ujęty tylko w ramy praworządności, zgodnie z zasadą, że nie będzie już mógł dowolnie interpretować prawa.

Lech Kaczyński: - Spytałem Geremka wprost: „Czy to znaczy, że oni mogą wszystko brać, całą własność?”. A Geremek: „No dobrze Leszku to zrozumiałeś”.


W innym miejscu bracia Kaczyńscy sugerują, że tak naprawdę wybór Jaruzelskiego na prezydenta nie był katastrofą, bo o wiele ważniejszą sprawą było pozbawienie PZPR kierowniczej roli.I tu pojawia się kilka refleksji. Pierwsza: to dobrze, że bracia Kaczyńscy doceniają wagę Okrągłego Stołu, bo przecież ostatnio w modzie jest deprecjonowanie tego wydarzenia. 

Druga – dlaczego tak łatwo zaakceptowali fakt uwłaszczenia nomenklatury – mogliby sami siebie spytać orędownicy IV RP? Tu drobna dygresja trzeba pamiętać, że ustawy umożliwiające uwłaszczenie nomenklatury zostały wprowadzone na długo przed Okrągłym Stołem, więc w wielu przypadkach dylemat polegał na tym, czy cofnąć procesy, które do tej pory toczyły się zgodnie z prawem. Dodajmy, że rządy solidarnościowe zmieniły te przepisy.

Ale najbardziej interesujące jest to, że ci sami bracia Kaczyńscy, a konkretnie Jarosław, zatrudniają w rządzie Antoniego Macierewicza, który tak oto wyrażał się na temat przełomu z 1989 roku.

-   Było to nadużycie oczywiste, żadne ciało statutowe związku nigdy nie zgodziło się na Okrągły Stół. Był to rodzaj zamachu stanu, który przy pomocy policji i mediów przyklepał ten układ. Ale siłą decydującą - bo my często mówimy o Unii Wolności itd. - tak, oczywiście Unia Wolności to jest zaraza, ale jednak siłą decydującą była PZPR i służby specjalne działające na jej rozkaz. Nie tylko moje środowisko "Głosu" i środowisko niepodległościowe, katolickie bardzo jasno przestrzegało Lecha Wałęsę, że jego doradcy jak Michnik, Kuroń, Mazowiecki, którzy go pchają do Okrągłego Stołu, pchają go ze względu na własne interesy. Że tu jest interes Związku Radzieckiego, który za wszelką cenę chciał mieć stworzenie układu okrągłostołowego. Że jeżeli wyczekamy jeszcze dwa, trzy miesiące, to z pewnością jesienią '89 roku wolne wybory staną się rzeczywistością – mówił Antoni Macierewicz.
W tej samej audycji wypowiedział się poseł LPR do Parlamentu Europejskiego prof. Mirosław Piotrowski. - Przy Okrągłym Stole i w Magdalence został przyklepany układ mafijny. Na moment zostały przekazane pozory władzy ludziom tzw. opozycji, na których Czesław Kiszczak mógł polegać, których akta miał u siebie - powiedział. Zdaniem Piotrowskiego ci ludzie są zakładnikami Kiszczaka i nie mogą przeprowadzić lustracji, bo zostałaby ujawniona ich agenturalna działalność, co spowoduje ich "spalenie w środowisku" i "zostaną utracone aureole autorytetów moralnych".

Zabawne jest to, że Macierewicz (dziś odpowiedzialny w ekipie Kaczyńskiego za likwidację WSI)  zatrudnił się w rządzie kierowanym - w jego mniemaniu - przez sprzedawczyków moskiewskich, a Jarosław Kaczyński wziął sobie do rządu osobę, która przecież śmiertelnie go obraziła. Co więcej gdy Macierewicz wygłaszał te opinie na antenie Radia Maryja, nikt z obecnych tam polityków PiS (np. Zbigniew Ziobro), nie protestował. Nie mają szacunku dla liderów swojej partii.

To nie koniec paradoksów. Oto działacze „Solidarności” Anna Walentynowicz i Andrzej Gwiazda    przyjmują z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego najwyższe odznaczenia państwowe, uznając, że wreszcie w Pałacu Prezydenckim zasiada osoba godna. Ale przypomnijmy oboje niejednokrotnie twierdzili, że w Magdalence doszło do zdrady narodowej, a okrągły stół i zmianę systemu przeprowadziła bezpieka razem ze służalczymi działaczami związkowymi. Może do dziś nie wiedzą, że Lech Kaczyński wziął udział we wszystkich spotkaniach w Magdalence? Może LPR nie ma świadomości, że obaj bracia zasiedli do Okrągłego Stołu? A może mamy do czynienia z czymś w rodzaju schizofrenii?

 


P.S. Przełom 1989 roku interesuje mnie szczególnie, bo opracowywałam jeden z tomów z serii Dekady, poświęcony okresowi 1985-1994. Ta seria poświęcona jest historii Polski po II wojnie światowej. Została opracowana przez historyków i dziennikarzy „Gazety Wyborczej”. Oczywiście bardzo zachęcam wszystkich do przeczytania i obejrzenia  Dekad (główną rolę w każdym tomie odgrywają zdjęcia)

16:47, dominika.wielowieyska , Polityka
Link Komentarze (13) »
środa, 09 sierpnia 2006
Powitanie

Witam wszystkich w moim blogu. Będę pisać tu o polityce i gospodarce, komentować wydarzenia i artykuły moich kolegów po fachu. Zapraszam do częstych odwiedzin.

Dominika Wielowieyska

18:19, dominika.wielowieyska
Link Komentarze (12) »
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10